2 Zbiór wcześniejszych przemyśleń

Przemyślenie XI

Bardzo często opiekuje się bratem w wieku miedzy 7-10 lat by mama mogła odpocząć( a o ojcu głupim hu.. nie warto wspominać) i wierzcie mi taki mały człowieczek potrafi tak nerwy zepsuć,że nawet stoik przeklną by ze złości.Szczególnie nagromadzenie problemów plus nie posłuszne dziecko może spowodować wybuch Najśmieszniejsze jest to,że dzieci są w stanie wszystko zrobić by nie wykonać tego co trzeba.Oczywiście karanie cielesne należy potępić ale czy całkowicie odstawić?Jeden czy dwa klapsy w siedzącą cześć ciała nic dzieciakowi nie zrobi a już to cała opieka bezstresowa..hahahaha śmiech na sali,nie jestem rodzicem aby bratem ale z obserwacji brata czy też licznych kuzynów,(których nota bene widuje codziennie i są w takim samym wieku jak mój brat) widzę jak łatwo jest pozwolić żeby taki młokos wszedł dorosłemu na głowę a pozwolenie by robiło ono co chcę, to dla mnie największa głupota.Jak widzę sprawdza się metoda kija i marchewki,to znaczy kara i nagrody.Choć z moim bratem różnie to wygląda,u niego perspektywa kary działa bardziej niż ona sama,Bardziej dochodzi do tego,że groźba kary działa motywująco albo na zaprzestanie tego co nie miał robić. Największa trudność pojawia się jest taki knypków 4 .Ich "dobre" pomysły oraz poczucie solidarności grupowej jak jak ja to nazywam sprawia,że opieka nad nimi to jak próba zrozumienia polityków-czynność aż tak trudna.Oczywiście dobry jeden krzyk skutkuje dobrze,ale na dłuższą metę nie jest dobry.Po pierwsze otoczenie może to uznać za znęcanie się bądź zakłócanie ich spokoju a po drugie może tak być,że jutro nic nie powiesz z uwagi na gardło.Jeden pokój zamieni się w pole bitwy,podwórko w wysypisko,a wystarczy by wśród nich był "konflikt interesów" by polała się krew albo by był siniak.Dzieciak w gniewie,może do ręki wziąć cokolwiek by uderzyć(też kiedyś oberwałem w najwrażliwszą cześć u mężczyzny od tego czasu jestem ostrożny przy kontakcie z dziećmi heh) np o zgrozo coś ciężkiego bądź metalowego albo zwykłą zabawkę.Najbardziej mnie dziwi to podejście rodziców by dziecko się bawiło same a oni w tym czasie coś coś ważnego robią.Jak dla mnie trzeba uczyć samodzielności i coś samemu innego robić,ale nie wykonywać ważnych lub wymagających pełnego skupienia czynności.Trzeba mieć ich bądź go w kącie oka.Wiem wiem pouczam a to takie proste nie jest. Mówię tylko to co widzę.bron boże,że komuś coś nakazuje.To pokolenie co jest teraz w szkole podstawowej to masakra jakaś.Tylko na jakimś elektronicznym sprzęcie siedzą,a jak upomnisz w czymś to taka pyskówka idzie.(jak usłyszałem rozmowę pewnego kuzyna z tego pokolenia z jego matką to aż mi włosy dęba stanęły,gówniarz tak matką rządzić,jak ja byłem takim szkrabem to nie mogłem siedzieć z dorosłymi jak oni rozmawiają a teraz?To dzieci rządzą kiedy rodzic ma iść do domu,na każde słowo dorosłego odpowiadają własnym,a do rodzica zwracają się w formie ty,bez słowa mamo.Gdzie szacunek do starszego się pytam?).Kończąc już tą moją długą wypowiedź chce się spytać szkół i innych publicznych instytucji czemu gdy dziecko wbijają do głowy do czego mają prawo to czemu nie wbiją m do głów jakie mają obowiązki i ,że należy się szacunek starszym?.

Przemyślenie XII

Jak prosto ocenić człowieka wie każdy.Wystarczy jeden rzut oka,a w głowie pojawi się całe zdanie o tej osobie.Patrzymy na zaniedbanego człowieka już myślimy o żul idzie,matka upomina dziecko publicznie-co za wyrodna matka krzyczy na to dziecko ,biedna dziecinka,i tak dalej i tak dalej.Jakie to może być krzywdzące zobaczmy.Ten żul może być człowiekiem,który przez innych lub własne  błędy stracił wszystko i nie ma nic wspólnego z piciem alkoholu co bardzo często łączymy z takim właśnie osobnikiem,druga sytuacja,czy krzyczący rodzic zaraz musi być zły?Musimy zrozumieć,iż do dzieci nie wystarcza nie raz cierpliwości,z własnego doświadczenia wiem jak to jest gdy mówi się do takiego podlotka nieraz po 6 razy o czymś a on nie reaguje na to,no to po 7 razie to nerwy człowiekowi puszczają.Niestety sam się na tym łapie jak mój mózg ocenia szybko innych.Nawet znając kogoś wiele lat ,nie zna się go nawet w 50% jak się myśli. Ustawcie wszystkich w jednych ubraniach a zobaczycie,że prócz wyglądem nie różnimy się,aż tak bardzo a to co w nas tak różne skrywamy tak głęboko,po jednym spojrzeniu nie odczytamy niczego prócz powierzchni.Oceniajmy po słowach i czynach,nie po wyglądzie.A jak już kogoś nie lubisz ,co jest normalne,to traktuj go obojętnie lub go omijaj,a nie znieważaj go bądź wyśmiewaj.Dusze mamy swoją,ale ciała sobie nie wybieraliśmy,wiec gruby nie poradzi na to,że jest gruby,okularnik nie poradzi na to iż musi nosić okulary i tak dalej.Jest biały rasista jest i i czarny rasista.Fanatykiem może być katolik jak i muzułmanin.Kobieta jest równa według prawa mężczyźnie jednak według ciała to mężczyzna jest silniejszy za to kobieta jest zwinniejsza.Mamy swoje wady i zalety wykorzystajmy to by równoważyć siły.Zaakceptujmy pewne fakty by móc je wykorzystać.Jeśli piekarz stwierdzi,iż jest budowlańcem i bez żadnego szkolenia zacznie budować,a budowlaniec nie znający się na pieczeniu zacznie piec?Fryzjerka zacznie pracować w kopalni a górnik strzec włosy?Co to za świat by był?Nie mieszajmy ze sobą nieodpowiednich składników na pyszne danie.Tolerancja to przepiękna i ważna rzecz ale nie mylmy jej z głupotą i naiwnością.Która owca wpuści do domu wilka?Albo czy przechodząc przez rzekę przejdziemy przez bezpieczny bród czy spróchniały most?.Po to żyjemy razem by móc sobie pomagać i wspierać się ale też by uświadamiać oraz potępiać gdy ktoś robi źle.Wysłuchujemy wszystkim opinie nie tylko pochwał ale i krytyk.Demokracja to ustrój gdzie nawet głupek ma coś do powiedzenia.Nawet jeśli mówi dyrdymały i nie logicznie to naszym obowiązkiem jest go wysłuchać a później każdy musi ocenić według własnych zasad.Jeśli razem stwierdzicie,że szkodzi wtedy go upominacie krytyką która ma sens,a nie ,ponieważ powiedział coś co nam się nie spodobało lub bo nie. Każdy z nas ma inną wizje świata,myśli bądź zasady dlatego dajmy każdemu coś powiedzieć,jednak dbajmy by słowa nie zmieniły się w jad bądź nienawiść,a krytyka która ma sens,nie została zabroniona tylko dlatego,że nam się nie podoba.Musimy pamiętać,iż zasady mają nas ograniczać w pozytywny sensie.Zobaczmy na takie niby super wytresowanego psa,wystarczy by puścić go luzem na jakiś czas bez nadzoru to zdziczeje,ale my nie jesteśmy nim.Mamy własny rozum i poczucie co dobre co złe.Żyjemy też w gromadach,dzięki czemu obowiązkiem grupy jest zwracanie uwagi czy ktoś nie pozwala sobie za dużo albo gdy ktoś jest w rażącym stopniu ograniczany.Rozróżniajmy pojęcia ograniczania,a asekurowania.Człowiek bez zasad,norm czy też pojęcia sprawiedliwości,nie różni się od dzikiego zwierzęcia.A kto chce być bezmyślnym dzikim zwierzęciem kierującym  się barbarzyńskim instynktem pozbawionym jakiej kolwiek oznaki człowieczeństwa

Przemyślenie XIII

Wiara cóż za dziwna rzecz.Z mojego punktu widzenia pesymisty jest ona podtrzymaniem zanikającego małego ogniska duszy,jest bez sensu,ale jak to bywa w przypadku ludzi,pojawia się tu sprzeczność.Mimo iż tak myślę to jednak bez wiary nie było by mnie tu,a sam przekroczył bym pewną cienką granicę...Sam nie wiem dlaczego pojawia się jak to nazywają plaga hejtu gdy człowiek mówi,że jest wierzący czy to aktor czy zwykły przeciętny człowiek.Każdy z nas jest inny,nie każdy wybiera drogę bożą i to jest jego wybór, choć z tego powodu serce jest pełne smutku, to na siłę nic nie zrobimy.Ale dlaczego idzie taka fala krytyki to sam nie wiem.Ani nie obrażają,ani nie mówią jacy to oni są super, że to robią i tak dalej.Wiec dlaczego ludzie,gdy usłyszą jestem katolikiem Bóg mnie prowadzi i modlę się to są nazywani od idiotów, tępaków i są potępiani? Na całe szczęście nie wszyscy tak myślą.Może internet tak działa?Nie mamy wtedy kontaktu realnego z obrażanym człowiekiem i czujemy się bezkarni,a wtedy przychodzą nam do głowy naprawdę przerażające myśli.Ale dość o tym, każdy ma własne zdanie,mamy prawo do krytyki,a nie do obrażania innych bo mają inne zdanie, jeśli mamy dobre argumenty to z naszym przeciwnikiem możemy wysnuć wspaniałą debatę,a kto wie może nawet wyjdą z niej jakieś interesuje wnioski?Sam nie lubię pewnego światopoglądu,ale czy zaraz będę obrażać kogoś kto w to wierzy?Póki on na siłę nie będzie mnie przekonywał,że to jedna prawdziwa droga i muszę w to wierzyć tak jak on to niech myśli co chcę.Być może niektórym wiara kojarzy się z ciągle krzyczącymi ludźmi odzianymi w czerń o tym,że ciągle robimy źle,że spłoniemy w piekle i tak dalej.Jako mnie katolikowi też nie podoba mi się to co dzisiaj robi większość księży.Być może wkurza nas to, że mówią jedno a robią drugie,że jeżdżą drogimi samochodami a ciągle nas proszą o darowizny, że ciągle mówią o naszym złym postępowaniu,a sami postępują podobnie.Może to wkurzać i to jak ale nie mylmy całej pięknej religi z błędnymi pasterzami.Wiara to nie wiara w księży czy inne sługi Boże ale wiara w samego Boga i jego dobroć.Bez niej nie wstawał bym kolejnego dnia z łóżka,nie zdał bym parę lat temu matury,nie skończył bym szkoły bo wtedy bardzo sobie ją olałem z różnych mniej istotnych bądź bardziej istotnych powodów.Dla wielu może wydawać się głupie ale ja w wielu aspektach mojego małego życia doświadczyłem działania pana Boga i ja wiem, że jest tam do góry .

Przemyślenie XIV

Jak można wyczytać z poprzednich postów jestem człowiekiem wierzącym ale mimo to nienawidzę nadziei.Jestem z natury pesymistą i wolę założyć gorszy scenariusz,mimo to nieważne co się dzieje i w jakiej jestem sytuacji to pomimo iż staram się zduszać nadzieję to czuję jakby ktoś otwierał mi czaszkę i wlewał ją od nowa.Czyż to nie dziwne? Daję ona tylko złudne poczucie iż będzie lepiej,że stanie się to czym marzysz a tu bum cios w nos od życia i co myślałeś, że będzie tak łatwo?I pozostaję tylko rozczarowanie,a jednak wiem to staram się schować ją głęboko w sobię,nie dając jej dojść do głosu a mimo to ją mam i bardzo często wpływa na moje życie.

Przemyślenie XV

Niecałe ponad dwadzieścia lat na karku a pouczam co?heh.Do początkowych lat technikum radziłem sobie niestety bez Boga, chodziłem do kościoła bo taki był obowiązek, leciała podstawówka, gimnazjum raz było gorzej raz dobrze,gdy było źle to dopiero zaczynałem widzieć Boga prosząc go o pomoc,ale później zapominałem o nim.Jednak pod koniec pierwszych lat technikum, gdy poziom trudności dla takiego introwertyka i samotnika wzrósł i trzeba było więcej wysiłku włożyć by wytrwać w tej szkole powoli w najtrudniejszych sytuacjach zaczynałem się modlić tak jak zostałem nauczony, zaczynałem zauważać,że zaczyna się coś zmieniać po mojej modlitwie,a sytuacja w większości rozwiązywała się po tym dla mnie dobrze.Choć jeszcze wtedy nie zdawałem sobie sprawy,że oprócz modlitwy musi być też rozmowa z Panem Bogiem choć wydająca się jednostronna.Jak było źle to zaczynałem się coraz więcej modlić.I tak moje życie szło ale z  biegiem czasu zauważyłem iż zwyczajne słowa do góry docierają i z braku innych perspektyw oraz tego że moi rówieśnicy mieli w głowie tylko imprezy, alkohol,tepą miłość i inne nie znaczące tematy zacząłem w myślach prowadzić dialog choć nie słyszałem odpowiedzi to wiedziałem, że nie pozostanę nie wysłuchany.I moja modlitwa trwała zarówno wtedy gdy prawię nie skończyłem szkoły przez moją głupotę i zdrowie, gdy pełen nerwów czekałem na wyniki z matury ustnej.Po upływie pewnego czasu stwierdziłem pierdziele już więcej nic w mym życiu nie zaplanuje bo i tak nic z tego nie wychodzi i oddałem życie swe Bogu,niech będzie tak jak ma być.Pozostawiłem rzeczy materialne niebu.Jak mam coś dostać to dostanę jeśli nic to nic i tak dalej.Jednak dla mnie została dbanie o duszę i pozbycie się lub próby przeciwstawieniu się własnym grzechom takim jak lenistwo, zazdrość, bezpodstawne ocenianie ludzi jednym rzutem oka,gniew, chciwość i tak dalej.Nikt nie jest kowalem własnego losu,my jedynie obracamy metal a kto inny uderza.I od nas zależy tylko to jak dobrze obrócimy metal przy kuciu by zamiast pogiętego żelastwa powstał przepiękny przedmiot.

Przemyślenie XVI

Nie rozumiem relacji między ludzkich.Jedni narzekają na innych ,a potem się niby razem kumplują a jak się nie widzą to znowu obgadują się nawzajem eh dziwne to.Albo miałem kiedyś takiego kolegę,w naszej klasie był jako tako traktowany dobrze, choć trochę mu dogryzano,to nie miał źle.Mimo to zawszę siedział z innymi swoimi "kolegami",którzy śmiali się z niego na potęgę, można powiedzieć,że traktowany był jak błazen, miłe urozmaicenie dnia.A jednak wolał siedzieć z nimi jak dla mnie nie zrozumiałe.Może tylko dla mnie?Kolejny przykład,była taka osoba, nie będę pisał czy opisywał kto to dla mnie jest byście się skupili nie na nim bo jest tylko przykładem i niechce go obrażać.Wiec ten pewien ktoś miał paczkę kolegów,z którą przesiadywał i różne rzeczy robił,jednak nie to mnie dziwiło,otóż bardzo często słyszałem jak mówił, że ma super przyjaciół i są super paczką i tak dalej.A potem gdzieś po miesiącu nie gadają z jednym ,bo nie jest już w ich grupie.Za to z tym co nie gadali gadają teraz i tak dalej.Dla mnie idiotyzm,jak już się z kimś naprawdę koleguję to jest się z nim i na dobre i złe albo zrywa kontakt na dobre ,a nie taki mikser.A świat związków jest w ogóle nie zrozumiały dla mnie.Ta jest z tym,ale pisze z innym. Następny ma fajną dziewczynę,pokazują się publicznie,a później zdradza ją z inną.Inne umawiają się z siłaczami,a później się dziwią,że nie mają jakiś lepszych tematów do rozmowy,nie mówię o wszystkich,ponieważ istnieją ludzie,którzy rozwijają umysł i mięśnie ale większość bierze się aby za jedną cechę do rozwijania.Ja rozmyślam ,czytam teraz nawet pisze różne moje wymysły za to mojego ciała nie tykam w kwestii sportu czy ćwiczeń.Każdy robi to ,co lubi,więc jeśli wiążesz się z kimś kto lubi siłownie, musisz się z tym liczyć iż jakiś większych tematów nie będzie,no chyba,że trafisz na wyjątek,za to ja nie zacznę biegać czy ćwiczyć ,wiec jeśli chcesz się po opalać to jedziesz nad morze ,a nie w góry.Tego całego flirtu,przygód też nie kumam.Być może świadczy to ,że wolę siedzieć sam w domu niż wychodzić na te głośne pełne ludu imprezy,no i to ,że mam poglądy dość konserwatywne i na lewo nigdy nie pójdę. Nie myślę,że kobieta do garów bo powinien być równy podział obowiązków,za to dla mnie rodzina jest najważniejsza,więc dla mnie zaniedbanie rodziny tylko dlatego,że chce się robić karierę to głupota.Owszem można rozwijać swoje ambicje,ale nie kosztem trwałych więzi.Pracę można bardzo łatwo stracić,a więzi są trwałe.Szczególnie te,o które się dba.No,ale wy róbcie co chcecie,wasze życie,aby nie próbujcie wmawiać mi,że tak powinno się postępować. Ja mam swoje wartości,a wy swoje

Przemyślenie XVII

Dla mnie w życiu są najważniejsze trzy wartości;
-Bóg
-Rodzina
-Praca(czyli robienie cokolwiek dla kogoś,bądź by utrzymać rodzinę)
        - Po pierwsze Bóg,bo bez niego nic nie da się zrobić.I tylko on może pomóc we wszystkim.Dla innych może się wydawać głupie,dla mnie jest to świętość. Nie jestem człowiekiem,który codziennie chodzi do kościoła i zachowuje się jak świętoszek,Rozmawiam,modlę się do Niego w czasie normalnego dnia i nie tylko wyuczoną formułką,a jest to bardziej rozmowa miedzy starszym przyjacielem a jego młodszym kolegą,gdzie mówię mu o wszystkim,zachowując odpowiedni szacunek.Nie tylko w kościele jest Pan Bóg,ale jest wszędzie.Ja go za to odwiedzam co tydzień w niedziele i wierzcie mi prawdziwy katolik to nie ten co często chodzi do kościoła.Popatrzcie na taki prosty przykład.Macie starszego przyjaciela,rozmawiacie z nim tylko wtedy ,gdy wam się coś złego dzieje i odwiedzacie go często,ale tylko przychodzicie robicie pewien ceremoniał,żegnacie się i wychodzicie.Powiedzcie mi teraz,jak potraktujecie kogoś,kto przychodzi tylko po to aby posiedzieć i zobaczyć co u was się dzieje ,mówiąc oklepaną formułkę ,żegna się i wychodzi?Czy będzie on dla was upragnionym gościem?Czy bardziej będziecie oczekiwać gościa,który co tydzień was odwiedza i z którym macie codzienny kontakt i z którym prowadzicie ciekawe rozmowy o wszystkim?
         -Po drugie rodzina.Koledzy cię kopną i opuszczą,dziewczyna gdy się tobą z nudzi to cię porzuci,za to rodzina,a którą dbasz nie zostawi cię na pastwę losu.Możesz się z nią kłócić,denerwować się na nich,a tylko oni mogą pomóc ci .Gorzej jak zachowujesz się jak egoista,nie dbasz o nich,traktujesz jako tylko przystanek w drodze i jesteś w domu jak gość.To nie masz się ,co dziwić ,że nie istniejesz dla nich.Rodzina to grupa najbliższych ludzi,którzy wspierają się w trudnych chwilach,którzy dla dobra jej poświęcają swoje egoistyczne pobudki,swój czas,a czasem nawet marzenia.Co to za szczęście, gdy poświeciłeś dla niego zbyt dużo cenę czy też swoich najbliższych.Rodzina to podstawa,samemu nic nie osiągniesz i nie przetrwasz,a jeśli myślisz,że wszystko sam osiągnąłeś to przemyśl to jeszcze raz  i sprawdź ile dobrych osób minąłeś po drodze i ile im zawdzięczasz
         -Po trzecie praca.Ale nie mam tu namyśli tylko tej zarobkowej.Chodzi mi tu o prace jako o robieniu czegoś dla innych.Pomagasz,pracujesz by utrzymać rodzinę,by trochę ulżyć najbliższym.To jest najlepsze.Sam jestem trochę egoistą ,ale się zmieniam.Zaczynam bardziej robić coś dla innych ,gdy zachodzi taka potrzeba.Długa droga poprawy jeszcze przede mną.
         Te trzy rzeczy to podstawa życia.Bez nich nie istniejemy,a nasze marzenia to mrzonki,które mogą tylko śmieszyć.Oczywiście są inne ważne rzeczy,ale są one konstrukcją życia,nie jej fundamentami.Na silnej podstawie buduj co chcesz,byleś pamiętał, by nie zniszczyć jej

Przemyślenia XVIII

          Religia. Najczęstszy temat moich rozważań.Tym razem chciałem porozważać o Bogu,o którym uczymy się przynajmniej w Polsce od małego.Czy ważne jest by religia była od początku naszego życia?Ja uważam,że tak .Oczywiście,nie możemy wymagać by człowiek był wierzący natychmiast,ponieważ czy to nastolatek,dziecko czy dorosły,nie zacznie wierzyć jeśli sam nie zauważy Boga w swoim życiu.Mimo to trzeba wpajać pewne fundamenty czy też zasady by mając szanse odnalezienia Najwyższego jej nie przegapić.Jeśli wiesz czego szukasz to w końcu to znajdziesz,ale bez wskazówek będzie to utrudnione bądź nie możliwe.Dlatego według mnie ważne jest by religia była od początku życia aktywna.
          Tu powstają pewne rozbieżności i łatwo się pomylić,bowiem nie można łączyć budowania fundamentów z próbą budowania na siłę pewnej konstrukcji.Człowiek jest istotą upartą i z natury nie ufną,więc póki sam czegoś nie uświadczy to w to nie uwierzy.W biblii mamy przecież przykład niewiernego Tomasza,co w oczywisty sposób pokazuje naszą naturę.Dlatego,według mnie do religii jest głupotą zmuszać.Owszem można opowiadać,zachęcać,wskazywać,że ktoś źle robi, ale nigdy nie nakłaniać siłą bądź przymusem na przykład zmuszać do chodzenia do kościoła czy też do modlitwy.
Nie mówimy tu o procesie wychowania,(odnoszę się do poprzedniego zdania,nie do całego tekstu),gdzie nie raz trzeba zmusić do pójścia ale to też pewna kwestia do rozmysłu.Do pewnego wieku można,potem to sprawa konkretnego sumienia.Na swoim przykładzie zauważyłem,że póki się samemu nie odnajdzie Boga ,to wszystko to aby paplanina,a coniedzielna msza tylko obowiązek bez żadnej refleksji.Jestem tylko młodym ,ledwo dwudziestu paroletnim i jeśli Pan pozwolili jeszcze trochę życia przede mną, ale jak teraz tu siedzę uważam,że o religii należy mówić człowiekowi już od małego,mówić i opowiadać,przestrzegać i ochraniać.Jednak NIE naciskać i siłą nakłaniać.Religia to wiara.a wiara i przemoc to przeciwstawne wartości.które się wykluczają.
         Podsumowując.Jeśli chcemy by,ktoś zaczął być lub po prostu był prawdziwym katolikiem to siłą nic nie wskóramy.Wiara płynie z nadziei,miłości i szczątkowego zrozumienia pewnych rzeczy,nie z przymusu,obowiązku czy też by mieć święty spokój od czczej gadaniny innych.

Przemyślenie XIX

            Czy rządy strachem są  efektywne?W historii mieliśmy wiele przykłady takich dyktatorów,którzy właśnie kierowali ludem za pomocą różnych instrumentów prowadzących do takiego efektu.Jeśli patrzeć na skutki krótkotrwałe to jest ona opłacalna.Ludzie sparaliżowali strachem ,będą na początku posłuszni i nikt nie kiwnie palcem no chyba,że walkę mają we krwi to od początku będą oporni. Masowę represje,wszechobecny terror  oraz strach o własne życie i swojej rodzinny sprawią iż każdy zastanowi się dwa razy nim zacznie walkę z oprawcą.Jednak to działa tylko chwilowo.Wraz z upływem czasu,gdy satrapa zacznie zaostrzać swoje przepisy oraz zwiększać natężenie ucisku to nawet największy pacyfista chwyci za broń by mieć coś zjeść i nie bać się kolejnego dnia.Strach zacznie się zmieniać w nienawiść,a bierne oddanie w zorganizowaną walkę.
            Dodatkowo zobaczmy na przykładzie ZSRR,gdy terror narósł na zbytnio skalę,wtedy państwo powoli się zatrzymywało,ponieważ każdy dyrektor czy też wyższy urzędnik bał się sam podejmować decyzji i czekał dopiero na rozkazy z samej góry czyli Moskwy.Wyobrażacie sobie ,żeby dyrektor czekał na decyzję gdy sprawa jest naprawdę poważna i nie ma czasu na takie rzeczy?Cała fabryka mogła by utracić szybkość produkcji,a nawet zaprzestać jej.Gospodarka to jedna wielka maszyna z wieloma wiecznie pracującymi trybami.Jak wiele państwo ucierpiało by gdyby takich zdarzeń było więcej?Jedna fabryka to praca dla wielu ludzi,a gdy stracą pracę ,wzrośnie poziom niezadowolenia,a to w dużych ilościach zwiastuje bunt bądź wzrastaniem przestępczości.Jeśli gospodarka podupadnie,spadnie poziom życia obywateli z powodów bezrobocia i problemów z nim związanych np głodu.
           Większość dyktatorów w tym wypadku jeszcze bardzie zaciska kleszcze terroru i nacisku,a w rzadszych wypadkach próbują coś zaradzić w niewielkim stopniu.Najedzony człowiek nie zbuntuje się i jest w stanie więcej znieść,za to głodny nie mając już nic do stracenia ,zacznie opór.Gniew ludu jest niebezpieczny,szczególnie jak urośnie w siłę i liczebność.Wtedy droga do obalenia dyktatora jest tak krótka i jakże krwawa.Rozszalały tłum zaślepiony nienawiścią zniszczy i zabiję wszystko, co wiąże się z nienawidzonym oprawcą.
       Podsumowując.Jeśli agresor chcę być w danym kraju na krótko,to zastosowanie strachu jak narzędzia,będzie skuteczne szczególnie na ludzi,którzy od wielu,wielu lat nie doznali wojny.Wycisnąć ile się da i wycofać się w przeciągu roku bądź dwóch,wtedy to będzie skuteczne.Jednak będąc dłużej,to tak jak okładaniem batem zwierzę tak długo, by zwiększyć jego zdolności pociągowe bądź siłowe czy by było posłuszne z nadzieją na to,że zwierze nie zaatakuje. Jest to tylko przykład,ale niestety dyktatorzy tak właśnie widzą tych których gnębią dla własnych zysków.Dla nich lud jest tylko zwierzętami,które mają im służyć wszystkim co posiadają od kołyski aż po grób bez jakiegokolwiek sprzeciwu.Żeby nie było,nie uważam takiego sposobu rządzenia za dobrego.Krzywdzenie ludzi tylko dlatego, że mamy własny egoistyczny interes,jest nagannę i powinno być surowo potępione.Nawet z czystego pojęcia zysku tak jak pisałem wcześniej jest to szkodliwe na dłuższą metę.Im człowiek więcej obcuję z tym strachem ,tym większa możliwość, że go pokona.Ale jeśli ktoś wykorzysta chwilowy paraliż to zdąży i tak wykorzystać podbity lud.W poprzednim poście rozważałem za i przeciw dyktaturze strachu, jeśli pozostawimy temat krzywdy ludzkiej i skupimy się na wyłącznych zyskach czysto ekonomicznych bądź własnych to tak jak mówię wykorzystać i wziąć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie to korzyści można uzyskać jednakże jeśli planujemy dłuższe rządy czy okupację bazując na tak zwanym bacie i okowach to koniec zawszę będzie taki sam.Albo zniszczenie państwa albo obalenie dyktatury.Tak czy inaczej nie będzie to dobry los dla tego którego ucisk i terror we władzy jest narzędziem do sukcesu.

Przemyślenie XX

                   Pieniądze,pieniądze,któż ich w życiu nie potrzebował?Jedni dla ich zabiją,inni oszukują i okradają.Z ich powodu upadały państwa,tworzyły się potężne organizacji,zaczynały wojny. Czy jest bardziej odpowiedni  zamiennik lub czy można wynaleźć bądź wymyślić co lepszego? Kiedyś rozmyślałem o tym i doszedłem do wniosku,że jest to niestety zło konieczne.
                 Człowiek zawsze będzie miał chęć posiadania czegoś wartościowego dla siebie,nie ważne czy to pieniądze czy złoto.Nawet jeśli  wprowadzili byśmy system gdzie każdy byłby oddelegowany do konkretnej pracy i za to dostawali byśmy określoną na przykład pule punktów na różne artykuły to i tak by się nie sprawdziło.Jesteśmy z natury leniami i potrzebujemy silnej motywacji by pracować.Na 100% spadła by jakość produktów czy usług.I niestety,nie możemy mieć wszystkiego po równo z powodu naszej mentalności,pewnie było by takie coś-"E tam on dostaje tyle samo ,to po co ja mam się wysilać?"-.
                 Proces wymiany też by się nie sprawdził,mam na myśli na przykład 3 worki zboża za krowę ale oczywiście w innych proporcjach i  z innymi towarami.Dlaczego by się nie udało? Po pierwsze problemem była by faktyczna ocena wartości danego towaru względem innego.A jeśli nawet oszacowali byśmy to,trzeba by było zapamiętać i na pewno pogubilibyśmy się w tym ,szczególnie przy tylu towarów produkowanych dzisiaj,a o usługach nie wspomnę.Wyobrażalibyście ostrzyże mnie Pani za worek buraków albo naprawie panu samochód za beczkę gwoździ.
              Kolejnym pomysłem mogło by być jeden robi to drugi to,a potem z każdego rodzaju towarów może sobie wybrać jedną rzecz na osobę.Ale wielu jest chciwych i zachlanych,więc nawet głębiej nie opisuje tego tematu,ponieważ wiadomo jak to by się skończyło
        Pieniądz zawsze był i będzie. Jest o wiele poręczniejszy od złota i łatwiejszy do szacowania wartości towarów.Wpływa na ambicję ludzi i na ich pracę,wielu też definiuje.Choć dla mnie zbyt wielka ich ilość deprawuje i sprawia,że wielu uważa,iż są kimś w rodzaju bogów,lepsi od innych.Co w ogóle nie jest prawdą,gdy stracą to zyskali i ich "piórka" wypadną, będą tymi,których tak pogardzali.Istnieją pewnie wyjątki.tak jak we wszystkim,że są dobrzy bogacze,nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka,ale większość jest taka jaka jest.To normalnie tak jakby ilość posiadanego majątku sprawiała,że stajemy się wyższymi istotami,a tak naprawdę człowiek głupi pozostanie nim,nie ważne czy ma wille czy drewnianą szopę.Bardzo często bywa tak,że ludzie mający mniej są bardziej szczęśliwi,a ci co zyskali majątek stracili szczęście i zapłacili wielką cenę ducha w zamian za korzyści materialne

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mur (zakończone I)

Mur-Część III-Rozdział 3

Droga Wojownika-Rozdział 2

Mur-Część III-Rozdział 17

Mroczny Cień

Małe ogłoszenie do ludzi pióra.

Mur-Część III-Rozdział 4

Mur Zdrajca Ludzkości – Rozdział 19