3 Zbiór wcześniejszych przemyśleń
Przemyślenie 21
Polityka cóż za basen wypełniony po brzegi wszystkim co najgorsze w tym świecie,nawet najlepszemu człowiekowi,który zechce pracować lub obracać się w niej wybrudzi dusze.A te podziały na tak zwane partie...Jak człowiek spojrzy dokładniej to prawie niczym się nie różnią,jak jedna jest u władzy to torpeduje drugą i tak na zmianę.Ale co naprawdę robią wiemy tylko w wtedy, gdy media nam powiedzą a właściwie jak przekażą.
Włączę telewizje,a tam ciągle jacyś krzykacze,a przynajmniej tak są przedstawieni.I to jest właśnie nasz dzisiejszy problem.Teraz telewizja,internet i radia są naszym filtra,sitami przez które przechodzą informacje.To one wybierają, jak to pokażą,co pokażą i w czy ogóle pokażą.My dostajemy specjalne zredagowane informacje,no chyba,że istnieją jakieś prawdziwe media,ale czy w dobie fałszu,kłamstwa i obłudy można to naprawdę stwierdzić?Nawet,gdy chcemy na szybko przejrzeć informację,to nie da się.Dzisiejszy proces odbierania informacji przez nas powinien wyglądać tak,spojrzenie na wiadomości jednej stacji,później drugiej skonfrontować to z radiem a na końcu przejrzeć w tej sprawie internet,ale nawet po takiej długiej liście kontrolnej nie mamy pewności czy wiemy na 100% prawdę.
Z mojego punktu widzenia i teraz zanim napiszę to przepraszam za obraźliwe porównanie,ale po tylu latach oglądania telewizji z różnego spojrzenia wieku czy to gdy miałem 13,17,19 i oglądając na różnych stacjach czy to z nudy czy bo tak rodzice oglądali i tak dalej wygląda:
Widzę człowieka,bardzo otyłego,który pomimo,że już wygląda tak jak wygląda nadal żre z koryta,odpychając innych od niego i w koło drze się jaki to niesprawiedliwy jest ten świat,jednocześnie wypycha jak najdalej od siebie wychudzonych zwykłych ludzi,mówiąc,że o nich dba i będzie interweniował w ich sprawie,ale teraz nie ma czasu.A jak zbliża się czas,w którym koryto może zostać odebrane wtedy próbuje jakoś się wcisnąć się pomiędzy zwykłych ludzi i przymila się do nich.A nie daj boże by koryto zabrali,wielki raban,że tamci źle wiecznie robią ,rujnują państwo ale oni to poprawią tylko dajcie im znowu rządzić.A jak lud im uwierzy i dostaną co chcieli ,to powtórka z rozrywki siedzą i żrą pieniądze ,a co my wam coś obiecaliśmy? Mamy cała kadencje.tego się nie da od razu zrobić, i dalej ludzie chodzą wokół nich,a oni odpędzają się od nich jak od natrętnych much,mimo że to dzięki nim są na tym miejscu.Gdy są im potrzebni to tacy mili,zrobią wszystko,będzie niby lepiej,nawet ich podburzają tłumacząc,iż tamci ich zniszczą,nie będą mieli przez nich praw,państwo padnie,a gdy obywatel potrzebuje ich to oni smyk i ich niema,tłumacząc się różnymi błahymi wyjątkami.Oczywiście w tej kupie kompostu znajdą się bryłki złota ,ale jak ich znaleźć,gdy w koło czujemy smród i widzimy tylko odpadki,śmieci i liczne pułapki?Nawet złoto,które przepięknie świeci,gdy się wybrudzi nie wyróżnia się blaskiem,mimo że jest czyste w środku z zewnątrz wygląda tak jak brudne otoczenie ,w którym przebywa....
Odpowiedź brzmi informacja.Dlaczego ona?.Otóż najpierw popatrzmy z perspektywy wojny.Bez informacji o liczbie wroga,jego położeniu czy uzbrojeniu nie mamy co liczyć na wygraniu cokolwiek,tym bardziej wojny.Wojsko mniejsze liczebnie czy to w broń czy ludzi jest w stanie wygrać,co w historii było bardzo częste. Dzięki wykorzystaniu wiedzy o rozmieszczeniu wojska,trasy jego przemarszu czy rzeźbie terenu,mogli bez problemu urządzać zasadzki,a wróg nie mając tych informacji ,działał na ślepo,pomimo że był lepiej uzbrojony i większy liczebnie co w wielu przypadkach decydowało o przebiegu wojny albo o stratach w ludziach i sprzęcie .To tak jak z jazdą samochodem.Gdy znamy trasę ,jedziemy pewnie z dobrą szybkością ,ale gdy nic nie wiemy o tej drodze jedziemy wolniej i ostrożnie,by nie przegapić odpowiedniego zakrętu.Co nam po nowoczesnej broni gdy nie wiemy gdzie i w którą stronę ją skierować?.Bez odpowiedniego tempa ataku,nie wyprzemy wroga,a bez wiedzy ,gdzie wróg uderzy,nie zorganizujemy odpowiedniej obrony.
A teraz czasy pokoju,jak pisałem wcześniej w wykorzystaniu informacji w dzisiejszych czasach mistrzami są media.Kierują ludem tak jak pilot steruję samolotem,tyle że ich stery to odpowiednie zredagowane wiadomości.Informacja jest kluczem w dzisiejszym świecie. Umiejętnie jej wykorzystanie może doprowadzić do upadku rządów,partii,religii,państw,a nawet ważnych ludzi.Taki przykład przez wiele lat wmawiano nam ,że Pan X jest bohaterem państwowym,on wywalczył nam wolność i tak dalej ,rozpisywano się o tym w szkolnych podręcznikach,książkach,filmach i różnych innych rzeczach.Mija kilkadziesiąt lat,okazuję się ,że ten bohater współpracował z reżimem.Jedna informacja,a zniszczyła cały wizerunek ,tworzony przez lata.Popatrzmy na politykę,jak łatwo można zorganizować sprzeciw ludu odpowiednio przygotowanym materiałem w telewizji,co znowu dowodzi potęgę informacji.Jest tyle przykładów jak nawet mała informacja wpływa na życie ludzi,że można było by pisać i pisać.Boimy się ciemności nie dlatego,że jest ona tylko dlatego,że nie mamy wiadomości czy nikt w niej się nie czai.
Informacja to podstawa.Bez niej nie przeprowadzisz:
- odpowiedniej reformy(brak odpowiedniego poinformowania prowadzi do buntu obywateli,którzy odpowiednio poinstruowani mogą myśleć,że to zamach na ich prawa.)
- nie zbudujesz nic (by coś zbudować trzeba to oprzeć na danych podstawach wynikających z różnych wiadomości.)
-nie przekonasz innych (brak odpowiednich argumenty, będzie rzutowało na odrzuceniu twoich racji lub tezy.)
-nie zorganizujesz wycieczki,nie podejmiesz właściwych decyzji,nie uratujesz komuś życia i tak dalej . Przykładów jest mnóstwo.Czy nadal nie myślisz,że wiedzieć to podstawa,a wierzyć to droga?
Włączę telewizje,a tam ciągle jacyś krzykacze,a przynajmniej tak są przedstawieni.I to jest właśnie nasz dzisiejszy problem.Teraz telewizja,internet i radia są naszym filtra,sitami przez które przechodzą informacje.To one wybierają, jak to pokażą,co pokażą i w czy ogóle pokażą.My dostajemy specjalne zredagowane informacje,no chyba,że istnieją jakieś prawdziwe media,ale czy w dobie fałszu,kłamstwa i obłudy można to naprawdę stwierdzić?Nawet,gdy chcemy na szybko przejrzeć informację,to nie da się.Dzisiejszy proces odbierania informacji przez nas powinien wyglądać tak,spojrzenie na wiadomości jednej stacji,później drugiej skonfrontować to z radiem a na końcu przejrzeć w tej sprawie internet,ale nawet po takiej długiej liście kontrolnej nie mamy pewności czy wiemy na 100% prawdę.
Z mojego punktu widzenia i teraz zanim napiszę to przepraszam za obraźliwe porównanie,ale po tylu latach oglądania telewizji z różnego spojrzenia wieku czy to gdy miałem 13,17,19 i oglądając na różnych stacjach czy to z nudy czy bo tak rodzice oglądali i tak dalej wygląda:
Widzę człowieka,bardzo otyłego,który pomimo,że już wygląda tak jak wygląda nadal żre z koryta,odpychając innych od niego i w koło drze się jaki to niesprawiedliwy jest ten świat,jednocześnie wypycha jak najdalej od siebie wychudzonych zwykłych ludzi,mówiąc,że o nich dba i będzie interweniował w ich sprawie,ale teraz nie ma czasu.A jak zbliża się czas,w którym koryto może zostać odebrane wtedy próbuje jakoś się wcisnąć się pomiędzy zwykłych ludzi i przymila się do nich.A nie daj boże by koryto zabrali,wielki raban,że tamci źle wiecznie robią ,rujnują państwo ale oni to poprawią tylko dajcie im znowu rządzić.A jak lud im uwierzy i dostaną co chcieli ,to powtórka z rozrywki siedzą i żrą pieniądze ,a co my wam coś obiecaliśmy? Mamy cała kadencje.tego się nie da od razu zrobić, i dalej ludzie chodzą wokół nich,a oni odpędzają się od nich jak od natrętnych much,mimo że to dzięki nim są na tym miejscu.Gdy są im potrzebni to tacy mili,zrobią wszystko,będzie niby lepiej,nawet ich podburzają tłumacząc,iż tamci ich zniszczą,nie będą mieli przez nich praw,państwo padnie,a gdy obywatel potrzebuje ich to oni smyk i ich niema,tłumacząc się różnymi błahymi wyjątkami.Oczywiście w tej kupie kompostu znajdą się bryłki złota ,ale jak ich znaleźć,gdy w koło czujemy smród i widzimy tylko odpadki,śmieci i liczne pułapki?Nawet złoto,które przepięknie świeci,gdy się wybrudzi nie wyróżnia się blaskiem,mimo że jest czyste w środku z zewnątrz wygląda tak jak brudne otoczenie ,w którym przebywa....
Przemyślenie 22
Co najbardziej wpływa na losy wojny?Co pomaga ją wygrać?Co,w czasie pokoju może służyć za ważny atut i spowodować na przykład określoną reakcje ludzi?Odpowiedź brzmi informacja.Dlaczego ona?.Otóż najpierw popatrzmy z perspektywy wojny.Bez informacji o liczbie wroga,jego położeniu czy uzbrojeniu nie mamy co liczyć na wygraniu cokolwiek,tym bardziej wojny.Wojsko mniejsze liczebnie czy to w broń czy ludzi jest w stanie wygrać,co w historii było bardzo częste. Dzięki wykorzystaniu wiedzy o rozmieszczeniu wojska,trasy jego przemarszu czy rzeźbie terenu,mogli bez problemu urządzać zasadzki,a wróg nie mając tych informacji ,działał na ślepo,pomimo że był lepiej uzbrojony i większy liczebnie co w wielu przypadkach decydowało o przebiegu wojny albo o stratach w ludziach i sprzęcie .To tak jak z jazdą samochodem.Gdy znamy trasę ,jedziemy pewnie z dobrą szybkością ,ale gdy nic nie wiemy o tej drodze jedziemy wolniej i ostrożnie,by nie przegapić odpowiedniego zakrętu.Co nam po nowoczesnej broni gdy nie wiemy gdzie i w którą stronę ją skierować?.Bez odpowiedniego tempa ataku,nie wyprzemy wroga,a bez wiedzy ,gdzie wróg uderzy,nie zorganizujemy odpowiedniej obrony.
A teraz czasy pokoju,jak pisałem wcześniej w wykorzystaniu informacji w dzisiejszych czasach mistrzami są media.Kierują ludem tak jak pilot steruję samolotem,tyle że ich stery to odpowiednie zredagowane wiadomości.Informacja jest kluczem w dzisiejszym świecie. Umiejętnie jej wykorzystanie może doprowadzić do upadku rządów,partii,religii,państw,a nawet ważnych ludzi.Taki przykład przez wiele lat wmawiano nam ,że Pan X jest bohaterem państwowym,on wywalczył nam wolność i tak dalej ,rozpisywano się o tym w szkolnych podręcznikach,książkach,filmach i różnych innych rzeczach.Mija kilkadziesiąt lat,okazuję się ,że ten bohater współpracował z reżimem.Jedna informacja,a zniszczyła cały wizerunek ,tworzony przez lata.Popatrzmy na politykę,jak łatwo można zorganizować sprzeciw ludu odpowiednio przygotowanym materiałem w telewizji,co znowu dowodzi potęgę informacji.Jest tyle przykładów jak nawet mała informacja wpływa na życie ludzi,że można było by pisać i pisać.Boimy się ciemności nie dlatego,że jest ona tylko dlatego,że nie mamy wiadomości czy nikt w niej się nie czai.
Informacja to podstawa.Bez niej nie przeprowadzisz:
- odpowiedniej reformy(brak odpowiedniego poinformowania prowadzi do buntu obywateli,którzy odpowiednio poinstruowani mogą myśleć,że to zamach na ich prawa.)
- nie zbudujesz nic (by coś zbudować trzeba to oprzeć na danych podstawach wynikających z różnych wiadomości.)
-nie przekonasz innych (brak odpowiednich argumenty, będzie rzutowało na odrzuceniu twoich racji lub tezy.)
-nie zorganizujesz wycieczki,nie podejmiesz właściwych decyzji,nie uratujesz komuś życia i tak dalej . Przykładów jest mnóstwo.Czy nadal nie myślisz,że wiedzieć to podstawa,a wierzyć to droga?
Przemyślenie 23
Jak to jest z tym strachem?Boimy się różnych rzeczy począwszy od ludzi aż po małego robaka.Ale dlaczego każdy z nas reaguje na niego inaczej?Jedni krzyczą, drudzy mdleją i tak dalej.Mamy prawie takie same ciała,a jednak reakcję inne.Mózg wysyła te same polecenia, nie wiem może to dowód na to iż nie jesteśmy samym "mięsem"? Że jesteśmy czymś więcej ,tyle że uwięzionymi w tej samej słabej skorupie. Dużą rolę w wywoływaniu strachu pełni nasza kochana wyobraźnia, którą w wielu sytuacjach podsuwa nam myśli, które niezbyt pasują do danej sytuacji,a czasem wręcz ją komplikują.. Dlaczego tak twierdzę? Ileż razy widząc nie wyraźny kształt zinterpretowaliśmy go jako coś co już znamy bez dokładnych informacji o nim.Na przykład idąc ulicą niedaleko widzisz pewien kształt,przypatrujesz się ,w międzyczasie twój mózg czy też wyobraźnia szuka czegoś w twojej pamięci, co może to przypominać.No i znalazł przypomina to psa....ale zaraz co?? Takie wielkie "bydlę" tak sobię leży?I już włącza się nam alarm w głowie,a myśli układają się w najgorsze scenariusze.. Podchodzisz bliżej,a tam porzucony dość duży pachołek i bijąc się w czoło myślisz jak to możliwe, że widziałem tam wielkiego psa????.Czyż wyobraźnia nie zrobiła nas w konia bądź może mamy jakiegoś durnowatego analityka, który nie potrafi dokonać odpowiedniej oceny z naszego bogatego banku pamięci? Odczuwamy też lęk przed ciemnością, jesteśmy wzrokowcami i nie mogąc dostawać danych od wzroku zaczynamy panikować , zaczynając od obawy o uderzenie w coś lub potknięcia się o to aż do strachu, że coś może w niej siedzieć.Ciemność sama w sobie nie jest przerażająca, przerażające jest to iż nie przenikamy jej wzrokiem,a największy strach jest, ten strach przed tym czego nie widzimy.Jest to dziwne uczucie, które jak się pojawia to niczym powódź zalewa nas, paraliżując.Przestawia nam dość często dźwignie walcz albo uciekaj.Jak łatwo nas przestraszyć, gdy bombardujemy naszą wyobraźnię tak wielką ilością informacji, które ona może odczytać jako prawdę.Podsuwając nam szkice czasem nieprawdopodobnych sytuacji powodujących u nas ogólny alarm..A jak wiemy strach powoduję,że robimy tak głupie rzeczy,o które nigdy byśmy samych siebie nie posądzali..Im jest on większy tym bardziej działa na nas destrukcyjne oraz na nasze myśli i czyny.
Przemyślenie 24
Świat dzisiaj pędzi tak szybko,pewne rzeczy przemijają po mimo tego , że się dopiero co zaczęły.Postęp to dobra rzecz,ale czy gnanie na złamanie karku tylko dlatego ,aby tylko było coś nowego można tak nazwać? Poruszamy się dzisiaj w takim tempie,że gubimy najważniejsze rzeczy, skupiając się na tym co jest z przodu.Jak to jest,że pozbywamy się fundamentalnych zasad,na rzecz czegoś co w teorii ma nam dawać niby wolność?Skupiamy się na wiecznie zmieniając się modzie na coś, tracąc własną odrębność i wyraźnie mając w pogardzie tego,co nie uznaje obecnego "stylu".Wołamy o większą wolność zamiast zauważać bardziej naglące problemy.Potepiamy to ,co w prawdziwych założeniach ma pokazywać dobro i nie może odpowiadać oko za oko ząb za ząb.Pieniadze stały się dla nas wszystkim,dla nich zabijamy,okradamy,niszczymy życia i ludzi.Ilość przemocy na świecie ciągle wzrasta.Historia jest deptana i odpowiednio zmieniana na własny użytek, tak by się wybielić,bez refleksji nad błędami i tym co należy kontynuować? Tradycję uznaje się relikt przeszłości,, którą należy porzucić ,bo nie nadaje się do świata jutra.Burzymy fundamenty wpajając już najmłodszym dziwne "nowe" obyczaje wmawiając,że to normalne.Porzucamy religie,bo to wstyd i zwyczajne gusła.Nie wpajamy odpowiednich wartości,bo "dziecko samo wybiera co chcę"Czy taki świat możemy nazwać postępem ku lepszemu życiu i rozwojem cywilizacji?Skoro brak nam silnych i niezawodnych podpór,to na czym ma się nasza cywilizacja opierać?I jak długo przetrwamy mając takie nastawienie?
Coś się na naszym świecie zaczyna poważnego dziać.Sytuacje zaczynają się zaogniać, zazwyczaj zwiastuje to drastyczne zmiany okupione morzem krwi i cierpienia np.rewolucja francuska,II wojna i inne wydarzenia.Te wydarzenia zawsze były poprzedzone pewnym prologiem,który miał swój Wielki Finał.Ale to tylko domysły oparte na na nic nie znaczącym przeczuciu.Jednak musimy się zastanowić czy nadal chcemy by nasze życie było pędzącym pociągiem, który w wyniku zbyt wielkiej szybkości i brakiem odpowiedniej ochrony i podstawy w każdej chwili może się wykoleić bądź na stacji końcowej nic z niego nie zostanie.....
Coś się na naszym świecie zaczyna poważnego dziać.Sytuacje zaczynają się zaogniać, zazwyczaj zwiastuje to drastyczne zmiany okupione morzem krwi i cierpienia np.rewolucja francuska,II wojna i inne wydarzenia.Te wydarzenia zawsze były poprzedzone pewnym prologiem,który miał swój Wielki Finał.Ale to tylko domysły oparte na na nic nie znaczącym przeczuciu.Jednak musimy się zastanowić czy nadal chcemy by nasze życie było pędzącym pociągiem, który w wyniku zbyt wielkiej szybkości i brakiem odpowiedniej ochrony i podstawy w każdej chwili może się wykoleić bądź na stacji końcowej nic z niego nie zostanie.....
Przemyślenie 25
Człowiek -najbardziej doskonała istota z wieloma wadami.Czyż nie jest to dość ciekawym paradoksem? Praktycznie wszystko w naszym organizmie działa automatycznie jak w dobrej maszynie,o którą trzeba dbać.Nasz mózg jest sam w sobie cudem,a przecież w pełni nie poznaliśmy jego możliwości.Nasze ciało to kopalnia wiedzy, którą nikt jeszcze w pełni nie poznał.Ale nie o tym chciałem mówić.Chciałem rozwinąć tu temat naszej plastyczności.O co mi chodzi?A to,że jesteśmy jak plastelina, którą ugniatają w pewny sposób najpierw nasi rodzice,a później otoczenie i różne sytuacje.Tworząc naszą postać wewnętrzną.Jeśli ktoś myśli kategorią "jestem kowalem własnego losu" to albo żyje we własnej utopii bądź ma zbyt wielkie mniemanie o sobie.Tak jak wcześniej wspomniałem, jesteśmy czymś w rodzaju masy lub innego budulca, którego kształtują różni ludzie, sytuacje, otoczenie.Bardzo często nasz wpływ na to jest znikomy bądź wybieramy ścieżki, które odpowiednio skutkują.To trochę jak z kostką do gry, każda decyzja,słowo czy gest mogą spowodować nieprzewidziane konsekwencje albo nawet losowe.Odpowiednie wpojone ideały tworzą nasze życie i nadają nam już pewną postać.Przebywamy wraz z upływem lat w różnych środowiskach,doznajemy różnych emocji,, doświadczany wszelkich sytuacji, wszystko to niczym narzędzie artysty , nadaję nam odpowiednich szlifów i szczegółów.Twodząc nasze "ja". Popatrzcie jak inni mogą na nas wpływać i co z nami robią liczne wydarzenia .Sami może poprowadzić aby coś schematem, szczegółów dopełniają inni.Nie robimy tęgo ,bo to to wstyd przed grupą, jakiś typ zgwałcił dziewczynę,nie będzie ona już taka sama,a każdy mężczyzna będzie dla niej potencjalnym zagrożeniem, okradziony będzie się bardziej pilnował, ośmieszony będzie mniej ufny i tak dalej.... Wszystko to pokazuje,że nie jesteśmy określonym kształtem ,a wiecznie modelowanym dziełem.Nawet najmniejsze wydarzenie potrafi zmienić jakiś mały szczegół w nas.Nie jesteśmy panami swojego losu możemy jedynie w minimalnym stopniu wpłynąć na to,co zostanie ukształtowane i jaki przybierze kształt lub formę.Jednak efekt końcowy nigdy nie będzie w 100% naszym dziełem i skutkiem wyłącznie naszych wyborów
Przemyślenie 26
Jak to jest z naszym postrzeganiem innych?. Jednych się boimy, drugich wystawiamy na piedestał i się przed nimi wstydzimy.Wystarczy,że ktoś jest gorzej ubrany,pokazany w telewizji czy coś innego,a już nasze postrzeganie go jest inne niż na początku.Widząc gwiazdę czujemy onieśmielenie, choć to ten sam człowiek ja my.Co z nami jest nie tak?Za to widząc kogoś w łachmanach ,odrazu znamy jego całą historię i potępiamy go,sam się na tym łapię.Ileż razy widząc kogoś za jednym spojrzeniem mamy na niego jasny pogląd, choć jeszcze go całkiem nie poznaliśmy.Każde życie to inna historia,a cały świat jest jak ogromna biblioteka z pełnymi regałami książek . Gdzie nieraz jednej osobie przypada kilka tomów na życie,a w raz z rodzinami tworzą ogromne wielotomowe sagi.Jednak my(żeby nie było i ja) nie chcemy się zapoznać choć z jednym tomem zakładając, iż okładka mówi wszystko o treści.To,że jesteśmy wzrokowcami w wielu rzeczach nam pomaga.Mimo to wielkim minusem jest to jak bez większego przyjrzenia się wysnuwamy jednoznaczne wnioski.Na przykład zakładając to, piękna okładka znaczy ciekawą treść o perfekcyjnej fabule.I to się odnosi do każdej dziedziny życia.Nie mówię,że to w całości jest złe ale na pewno na szybko nic porządnego się nie zrobi.Jak to jest,że przed aktorami czujemy podświadomie szacunek, choć w ich dorobku, prócz oczywiście ciężkiej pracy aktorskiej nie ma.Choć są tacy, którym ludzkość coś zawdzięcza,to nie mówię tu o wyjątkach,tylko o ogóle.Wystarczy,że ktoś zagra w kilku znanych filmach,a już pojawia się u nas onieśmielenie.Jak przed kimś wyjątkowym.Odnosi się to też do prezydentów czy innych osób, którzy pomimo swoich stanowisk czy pracy są oczywiście z różnymi szczegółami tacy sami.Czyż nie jest prawdą to,że gdy ubierzemy każdego w ten sam strój, damy identyczne zakwaterowanie i wyżywienie, każąc kopać,znajdziemy identyczną zbieraninę różniącą się aby podstawowymi szczegółami?Fajnie,że każdy z nas jest inny, gdyby było inaczej cały świat byłby nudny.Gorzej jak tą inność wciska nam się na siłę, mówiąc,masz się z tym zgadzać i wcisnąć na porządek dzienny.Mam prawo czegoś lub kogoś nie lubić i nikt mi nie w mówi,że tam gdzie jest białe ma być czarne,czy zamiast krzyża ma być półksiężyc.To moja sprawa , ale też muszę uszanować gdy ktoś woli odwrotny porządek rzeczy.Byle by nie zmuszał mnie do swojego poglądu życia i z góry traktował to jako jedyną prawdziwą oczywistość.Kończąc musimy przestać jednym rzutem oka szufladkować ludzi do określonej grupy ludzi bądź zachowań.Wiem,że to jest niezmiernie trudne,sam się łapie nieraz na tym.Ale musimy pamiętać,że jeśli tam gdzie mamy widzieć jednostkę a nie grupę ,widzieć różne poglądy i styl życia.Nie nakładajmy tego w co wierzymy, innym na siłę.Przekonujmy, dyskutujmy,wskażmy to,co się robi źle.Przede wszystkim nie wmówmy komuś,że trzeba poluźnić pewne granice wolności skoro ten ktoś,boi się o to by to poluźnienie nie zrobiło z nas dzikich zwierząt bez żadnych zasad,norm czy obowiązków zapatrzonych tylko w siebie i swoje egoistyczne zachcianki....
Przemyślenie 27
Posiadać, kontrolować te słowa definiują wielu władców, dyktatorów czy niektórych zwykłych ludzi.Skąd u nas takie zamiłowanie do świecidełek,do kontroli nad wszystkim co się daz nawet nad sobą nawzajem.Próbujemy okiełznać żywioły pod swoje dyktando,a one i tak robią z nami co chcą.Mimo to nadal próbujemy, choć kiedyś możemy przez to doprowadzić do potężnej katastrofy.Dlaczego pożądamy złota, klejnotów?Jeśli nie znali byśmy ich cen, były by to tylko zwykłe błyskotki.Ale nawet wtedy zabijali byśmy za nie.Czy znaczy to,że życie ludzkie jest mniej wartościowe od głupiego kamyka?Czy zastąpią one ciepło drugiego człowieka, jego rady czy upomnienia,gdy zboczymy z wyznaczonej drogi?.Ktoś powie,im więcej pieniędzy tym więcej ludzi wokoło mnie.Niestety otaczając się takimi osobnikami,nie możemy liczyć na wsparcie w razie kłopotów czy obiektywnej pomocy.Są to tylko sępy, które znikną gdy mamona się skończy.Rządza posiadania wielkiego bogactwa w wielu przypadkach deprawuje, wprowadza w stan szaleństwa szczególnie wtedy gdy się chcę wciąż więcej.Gdy ,by zaspokoić ten głód poświęcamy swoich bliskich kończąc z matowym metalem w dłoni, z wyniszczonym fizycznie i psychicznie sobą.Pragniemy wciąż więcej,nie tylko bogactwa.Nie umiemy cieszyć z tego co mamy,tylko więcej i więcej.Jeśli w porę nie zrozumiemy swego błędu nie zostanie nam nic.Przepadnie nawet to co mamy,gdy ganiając za mrzonkami nie zauważamy,że niszczymy już to co posiadamy.
Kolejną rzecz kontrola czy raczej władza.Po to by rządzić kimś lub czymś były zdrady,mordy nawet na niewinnych dzieciach by usunąć pretendentów do tronu.Człowiek dopuszczał się niebywałych okropieństw od otruwania najbliższych po masowe zabójstwa tylko po to by nikt nie zabrał mu władzy.Znamy z historii wiele takich przykładów,ja tu wymieniać nie będę by nie zanudzać ,no i by się nie pomylić.Posiadania zbyt wielkiej władzy nigdy nie kończyło się dobrze np Cezar, wątpię by jego koniec był satysfakcjonujący.Władza deprawowała, prowadziła do mani prześladowczej, wyciągała z człowieka bestię.Nawet ludzie, chcący wykorzystać ją w dobrych celach, padali łupem innych, których zazdrość i nienawiść przysłoniła umysł.Głównie albo ich zadźgali,truli bądź po prostu zastrzelili, przejmując dowodzenie.Zbyt silna władza w jednych rękach zawszę powodowała krzywdę innych, cierpienie niewinnych oraz śmieć wielu.Oczywiście w pewnym stopniu trzeba sprawować kontrolę, bez nadzoru nic nie działa dobrze. Jednak jeśli zmienia się ona w obsesję i czysto osobistą sprawę ,nie dzieję się w porządku ,a cierpienie oraz przemoc będą na porządku dziennym.Mogę właściwie swą wypowiedź skończyć tak wszystko jest dla nas,ale w umiarze i z jak najmniejszym egoizmem,a z wielką odpowiedzialnością
Przemyślenie 28
Wiele można usłyszeć o płciach.Że ta jest silna od tej,a ta rządzi i tak dalej.Ale dlaczego mamy myśleć w tych kategoriach?Każdy urodził się takim jak jest i definiuje go charakter,nie to czy jest kobietą czy mężczyzną.Zresztą pojęcie siły można rozumieć różnie.W jednej sytuacji będzie potrzebna siła fizyczna do przeniesienia czegoś czy pomocy przy czymś ciężkim,a w drugiej sytuacji siła psychiczna przyda się do ratowania rodziny czy wyjściu z beznadziejnej sytuacji.Prawdą jest to,że ani mężczyzna ani kobieta bez siebie nie wytrzymają.Wywlekanie wyższości jednej płci nad drugą jest głupie i pozbawione sensu.Nie każda kobieta musi sama robić domowe obowiązki,a nie każdy mężczyzna pracuje cały dzień .W dzisiejszym świecie, gdy pewne poglądy się zmieniły wszystko się zmieniło.Obowiązki domowe można podzielić między siebie,a pracować może i kobieta i mężczyzna.Oczywiscie pracować w ten sposób by kariera nie przysłoniła nam naszych bliskich.Zresztą naszych charakterów nie definiuje płeć.Wpływa ona aby na rozumienie pewnych kwestii lub w inny sposób podchodzenia do nich.To jacy jesteśmy to sposób w jaki się zachowujemy.Każdy człowiek to inny charakter.Kobieta nie musi być słaba i delikatna,a mężczyzna silny i twardy.Każdy z nas jest inny i przypisywanie pewnych cech patrząc tylko na płeć jest krzywdzące.Jednak nie znaczy to,by na kogoś nakrzyczeć tylko dlatego, że zachował się w porządku traktując nas tak jak powinno się traktować osobnika danej płci.Szacunek musi być,ale określone preferencje człowieka poznajemy dopiero przy bliższym poznaniu.Wiec dziwi mnie gdy jakaś kobieta jest zła że ją mężczyzna przepuścił w drzwiach czy zaoferował pomoc.Przecież to nie jest coś złego,a raczej pokazanie ,że się kogoś szanuję i okazuję się specjalne względy.Gorzej jak kobietę traktuję się jak rzecz czy szmatę to zasługuje na pogardę ale drobne ustępstwa w stosunku do płci pięknej?Ja rozumiem,że nie są one słabe,ale to nie jest z góry założenie,że są niższymi istotami wręcz przeciwnie.Pomoc można odrzucić uprzejmie bez ataków słownych.Przecież rozmawiasz jak człowiek z człowiekiem,no chyba ,że trafi się natrent,ale na to chyba kobiety mają swoje sposoby.Denerwujące jest to,że każdy "chłop" musi być z góry uznawany za siłacza,a wyjaśnienie,że nie może dźwigać z powodu choroby czy z braku tężyzny fizycznej idzie na nic. Przeważnie się słyszy"Taki byczek a nie umie tego podnieść?'Jak mnie irytuję takie z góry założenie.Nie każdy facet ma mięśnie że stali i umie podnosić wszystkie ciężary.Jedni wolą pakować na siłowni rozwijając tkankę mięśniową,a drudzy wolą od tego książki bądź inną rozrywkę dla umysłu.Czy to znaczy, że ten drugi nie jest "prawdziwym" mężczyzną? Brednię to,czy wybiera siłownie czy coś przeciwnego nie zaprzecza kim jest.To kwestia charakteru i tego co lubi.Obie rzeczy nie są powodem do wstydu.Każdy robi co lubi.Przy pierwszym spotkaniu lub przy nieznajomości drugiej osoby trzeba zachować pewne schematy danej płci,jednak pamiętajmy,że zachowywać się w porządku ,nie znaczy narzucać wszystkich szczegółowych cech.Nie każdy chłop to tytan atletyki a nie każda kobieta to słaba delikatna istota
Przemyślenie 29
Dzieci skarb czy utrapienie?.Czy pozostawienie po sobie potomka nie jest jedną z najlepszych rzeczy co może nam się zdarzyć?Dziecko to przecież owoc miłości dwóch kochających się ludzi.I nie chodzi mi o sytuacje zaspokojenia cielesnych uciech,gdzie z głupoty powstaje dziecko.I nie jest tu tą głupotą sam akt(wtedy sam był bym głupcem twierdząc inaczej),a brak odpowiedzialności z nim związany.I tu się pojawia temat aborcji.Durnotą jest twierdzić, że powinna być dostępna w każdym wypadku.Są takie sytuacje jak gwałt czy możliwość śmierci przy porodzie albo inny lekarskie powód to są do tego wskazania.Ale usuwać dziecko tylko dlatego, że się tak chcę, to szczyt nie odpowiedzialności i społecznie akceptowanie trywialnego i nieludzkiego życia.Czemu tak twierdzę?A co to jest za życie i ile w nim człowieczeństwa skoro pozwalamy każdemu robić co chce bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny, dając pozwolenie na zło w sensie moralnym i ludzkim.No ale wróćmy do czasu kiedy ono się już urodziło,skoro się nie akceptuje jest tyle różnych form by zapewnić mu inne życie np.okno życia,domy dziecka, nadal będzie to dla niego przykra sytuacja ,mimo to lepsze to niż ma się wychowywać nie kochane.Opieka nad dzieckiem nigdy nie będzie łatwa począwszy od maleńkości aż do pełnoletności.Dziecko jest nim zawsze dla rodzica,nie ważne ile lat teraz ma.Ale wszystkie przykrości mijają gdy rodzić zobaczy uśmiech na twarzy dziecka i wie, że te wszystkie wyrzeczenia nie poszły na marne.To co piszę to jedynie teoria przyprawiona obserwacją.Sam rodzicem nie jestem,ba nawet dziewczyny nie mam(co raczej prędko się nie zmieni patrząc na mój wygląd) ale myślę, że to co piszę jest prawdą. Dzieci -dary Boga z ukrytymi różkami diabełka.Możesz się na nie zdenerwować nie wiadomo jak mocno,a i tak po chwili im wybaczasz.Niektórzy powiedzą rozwydrzone bachory,ale czy my nimi kiedyś nie byliśmy?I tu pojawia się wielki problem.Każde dziecko jest jak marmur,źle wyrzeźbiony nie pokaże niczego pięknego,a zbyt naciskany pęknie bądź rozleci się na kawałki.Ale odpowiednio obroniony , będzie najlepszą rzeźbą i żywym przykładem dobrego człowieka i owocem wychowania na które rodzice poświęcili wiele wyrzeczeń i smutków.To co wpoją rodzice za młodu zawyży na przyszłe życie potomka i czy pozostawią po sobię wielką wartość nieporównywalną w złocie czy innych dobrach, który będzie kontynuował nauki swoich rodziców i równie identycznie będzie kochać swoje dzieci.Złe dzieciństwo, które nie zależy wyłącznie od rodziców skutkować będzie czymś groźnym w przyszłości i będzie oddziaływać na innych w wszelaki sposób od krzywdzenia ich po inne okropieństwa.Kochajmy więc swoje dzieci, jednocześnie ucząc je odpowiedzialności za swoje czyny i by odróżnili choć trochę złą drogę od dobrej
Komentarze
Prześlij komentarz