"Mroczny Wędrowiec"-Rozdział trzeci-"Pierwsze tropy w sprawie mordercy,odnawianie starej znajomości"
Śledztwo Kasandry trwało już tydzień,lecz po tamtym zabójcy ślad zaginął.Wiedziała jedno dzięki magi ziemi wiedzieli,że przybył konno do stolicy,zawsze była to jakaś wiadomość.I tu kończył się optymizm,wielka metropolia około milion ludzi tam mieszkających,a oni musieli wśród nich znaleźć tego jednego.Zero szczegółowych informacji,tysiące możliwości.Kasandra zrezygnowana oparła się czołem o blat biurka.Ktoś zapukał,wyprostowała się ,poprawiła czarny mundur i powiedziała:
-"Wejść"-w miedzy czasie udając,że przegląda papiery.Do gabinetu wszedł Sig,jej człowiek.Zaczął:
-"Księżnic.."-od razu uciszyła go stanowczym wzrokiem,wzięła do ręki długopis i zaczęła:
-"Sigi ile to już się znamy?"
-"Od urodzenia panienko,nie było mnie przy pani tylko podczas wielkiej wojny magicznej z uwagi na moje zobowiązania co do reszty cesarskiej rodziny..."-powiedział bez zastanowienia.
-"No właśnie i co takiego powiedziałam ci,po tym jak objęłam stanowisko kapitana w tajnej cesarskiej policji?"
-"Że od teraz nie jest panienka drugą księżniczka,tylko panią kapitan Szwarc..."
-"No właśnie,a jak mnie nazwałeś czy raczej próbowałeś tuż po swoim wejściu?"-nie usłyszała odpowiedzi,nie miała jednak czasu ani chęci na dalsze pouczanie,więc rzekła:
-"Dobra skończmy tą paplaninę,ale ostrzegam,że jeszcze raz nazwiesz mnie słowem na k,to osobiście usunę to z czego wy męscy nomadzi jesteście tacy dumni...Z czy przychodzisz?"
-"Zrozumiałem pani kapitan,właśnie dostałem raport dokładnych obrażeń od naszych speców."-podał kartkę.
-"Hm...Cięcia zadane niezwykle ostrą bronią...Zniszczenie czaszki za pomocą wielkiej magicznej siły..No tak gobliny mają niezwykle twarde głowy....Coś mi tu nie pasuję..."
-"Mi też....Według świadka oprawca nie używał żadnej broni,tylko własnego ciała....A raport wyraźnie wskazuje na ostrze...Nigdy nie słyszałem o magi,która wzmacnia na tyle ciało,by można zadać podobne cięcia co mieczem.."
-"Można wzmocnić ciosy czy inne zdolności,ale nie osiągniesz takiego efektu jak tutaj...Jak uderzysz dłonią jak mieczem to obrażenia będą bardziej obszarowe,takie jak uderzenie pięścią...Nie jest dobrze..Nie znany przeciwnik z nieznaną magią...Przeszukałeś archiwum?"
-"Zleciłem to innym naszym żołnierzom...Powiększanie części ciała i zamienianie skóry w metal,Utwardzanie naskórka tak,by przybrał postać niezniszczalnej zbroi...I tym podobne..Ale nie ma niczego o kimś władającym ostrymi dłońmi..."-pani oficer oparła się na krześle,odchylając się lekko,po chwili namysłu odpowiedziała:
-"Musimy działać z tym co mamy...Zawiadom tych na górze,niech choć po jednym człowieku ustawią na bramie,by obserwował przez wskaźnik many czy nie wychodzi,ktoś z większym jej zapasem...Złoże też raport,by Cienie patrolujące miasto zwróciły uwagę na silnych magów lub wojowników...To tyle Sig,odmaszerować.Ja muszę jeszcze wypełnić dokładny raport o sytuacji z przed tamtej gospody..."-żołnierz wyszedł,a Kasandra skupiła się na pustej kartce,pisanie nigdy nie było jej mocną stroną...
Tym czasem w dzielnicy mieszczańskiej,Dragon wyszedł przejść się po mieście. Wszędzie było pełno ludzi,południe nie było dobrym czasem do spaceru.Tłum,złodzieje i zapaszek,bo kto by codziennie się kąpał.Zrobił parę kroków i usłyszał głos w swojej duszy:
-"Potwierdziło się,generał jest w mieście..Po co ci jednak ta wiedza?Przecież zerwałeś z wojskiem.."
-"Mam sentyment do staruszka,więc chyba będę musiał go odwiedzić.Zważywszy na kilka trupów,które zostawiłem za sobą....Pewnie będę musiał jakąś przysługę mu zrobić,by ta sprawa ucichła...."-upewniwszy się o dokładnej lokalizacji dawnego przełożonego,przeniósł się w tamte okolicę,znikając niczym duch.Nie uszło to uwadze,jednego z Cieni,bystrookiego elfa leśnego.W swym raporcie zapiszę;człowiek,bez użycia kręgu,pierścieni czy też recytacji zaklęcia zniknął,ślady magi w tym miejscu wskazywały na teleportację...
Dragon pojawił się w ogrodzie jakieś posiadłości,szybko przeniósł się na dach i użył kamuflażu. Usiadł ze skrzyżowanymi nogami,wyostrzył zmysły w poszukiwaniu śladu obecności jego celu.Odrzuciwszy nie pasujące informację,znalazł to co szukał,wsłuchał się w rozmowę:
-"Ależ droga Kasandro co ja mogę wiedzieć o tym kimś?"-generał pytał kogoś.
-"Wujku..Wiesz,że wiem kiedy kłamiesz?.Jesteś najbliższym przyjacielem mojego ojca,znacie się jeszcze zanim przejął koronę po swoim ojcu,bardzo często byleś gościem w naszym domu,znam cię lepiej niż myślisz.Ty coś wiesz..Pomyśl wzrost 186 cm,dzięki naszym specom od śladów,którzy przysłali mi raport zanim tu przyszłam,wiemy ,że jest wysportowanym mężczyzną,nie znamy rasy,ale włada specyficzną magią,polegającą na użyciu swoich kończyn jako broni..Dzięki temu,że byłeś wysokim rangą oficerem służb specjalnych znasz prawie wszystkich niebezpiecznych reprezentantów ras..."
-"Chciałbym ci pomóc moje dziecko,ale nie mogę...Nawet będąc na emeryturze jestem zobowiązany do zachowania tajemnicy.A zresztą nikt o tych szczegółach nie kojarzy mi się...."-Kasandra wzdychnęła i powiedziała:
-"Liczę jednak,że mój stary wujek McDonelly przemyśli tą sprawę i pomoże swojej słodkiej siostrzenicy..."
-"Grasz na mojej duszy jak na skrzypcach wiesz?To rzadka umiejętność,by wiedzieć za którą strunę pociągnąć umożliwiając dostanie tego co się chce..Dobra,pomyśle nad tym dobrze?"
-"Jesteś kochany wujku.Muszę lecieć wpadnę jak tylko będę miała trochę czasu wolnego.."-ucałowało go w policzek i wyszła.Staruszek poczekał ,aż jej kareta odjedzie i skierował swoje słowa do sług:
-"Póki was nie zawołam,macie pod żadnym pozorem macie nie wchodzić do tego pomieszczenia..Jestem na emeryturze,wiec mogę wreszcie sobie pospać..Wnętrze jest dźwiękoszczelne,więc nie musicie być jakoś specjalnie cicho.Byle nie otwierać drzwi i dać mi święty spokój,przynajmniej do czasu ,aż zechce inaczej.W przeciwnym razie oćwiczę intruza na placu,tak by dać należyty przykład innym cwaniaczkom.."-zamknął drzwi,sprawdził czy zrobił to należycie i głośno powiedział:
-"Wiem,że mnie słuchasz Dragonie,nie jestem na tyle stary,by nie zauważyć ogromnej energii,którą wydzielasz..Minęły ledwie dwa lata,a ty nadal nie zapamiętałeś nawyku o ukryciu aury."
-"Nie myślałem,że w mieście,gdzie objętość i zasoby many są tak duże,będzie to potrzebne.."-rzekł pojawiając się w środku domu.
-"Te trupy przy gospodzie to twoja robota co nie?"
-"Nie wiem drogi generale o czym mówisz.."
-"Nie ściemniaj mi tu...Sam byłem świadkiem twojej dziwnej magii,psiakrew przecież właśnie nią uratowałeś mi życie przed skrytobójcom,jak wracaliśmy po popijawie w jednej karczmie w podbitym królestwie...I pewnie nie byłeś w pobliżu,by odwiedzić starego znajomego..."
-"Dobra,dobra staruszku uspokój się..Przyznaję,że to moja robota.."
-A mówiłeś,że kończysz z zabijaniem.."
-"Chciałem,ale moje ciało samo zareagowało,gdy jeden z nich machnął mi bronią przed oczyma.."
-"Znam to uczucie..starych nawyków trudno się pozbyć.."
-"Kto to był?"
-"Kto?.Aaaa,o Kasandrę ci chodzi...córka starego znajomego..nie łączy nas krew,ale jest moją siostrzenicą..Jest też siostrą człowieka o imieniu Axel ,a jej ojciec jest obecnym cesarzem.."-generał poczuł,że aura wokół jego gościa gęstnieje,a podłoga pod naporem mocy zaczyna się odkształcać.Nie tracąc spokoju podszedł do barku,nalał wina sobie i Dragonowi,podał mu kielich,mówiąc:
-"Trzymaj ,to wino krasnoludzkie,nieźle trzepie.."
-Przyda mi się.."
-"Nadal masz te koszmary?"
-"Ta..a w głowie krzyki gwałconych i mordowanych istot..."
-"Też to nie mogę się pozbyć tych strasznych scen z mojej głowy....Po tym rozkazie przeszedłem na emeryturę.."
-"Zginęli tylko dla tego ,że nie byli tacy sami jak oprawcy..."
-"Pij chłopcze..Pij..To nie wycieszy demonów przeszłości,ale pozwoli chociaż trochę ich wygłuszyć..."
-"Wejść"-w miedzy czasie udając,że przegląda papiery.Do gabinetu wszedł Sig,jej człowiek.Zaczął:
-"Księżnic.."-od razu uciszyła go stanowczym wzrokiem,wzięła do ręki długopis i zaczęła:
-"Sigi ile to już się znamy?"
-"Od urodzenia panienko,nie było mnie przy pani tylko podczas wielkiej wojny magicznej z uwagi na moje zobowiązania co do reszty cesarskiej rodziny..."-powiedział bez zastanowienia.
-"No właśnie i co takiego powiedziałam ci,po tym jak objęłam stanowisko kapitana w tajnej cesarskiej policji?"
-"Że od teraz nie jest panienka drugą księżniczka,tylko panią kapitan Szwarc..."
-"No właśnie,a jak mnie nazwałeś czy raczej próbowałeś tuż po swoim wejściu?"-nie usłyszała odpowiedzi,nie miała jednak czasu ani chęci na dalsze pouczanie,więc rzekła:
-"Dobra skończmy tą paplaninę,ale ostrzegam,że jeszcze raz nazwiesz mnie słowem na k,to osobiście usunę to z czego wy męscy nomadzi jesteście tacy dumni...Z czy przychodzisz?"
-"Zrozumiałem pani kapitan,właśnie dostałem raport dokładnych obrażeń od naszych speców."-podał kartkę.
-"Hm...Cięcia zadane niezwykle ostrą bronią...Zniszczenie czaszki za pomocą wielkiej magicznej siły..No tak gobliny mają niezwykle twarde głowy....Coś mi tu nie pasuję..."
-"Mi też....Według świadka oprawca nie używał żadnej broni,tylko własnego ciała....A raport wyraźnie wskazuje na ostrze...Nigdy nie słyszałem o magi,która wzmacnia na tyle ciało,by można zadać podobne cięcia co mieczem.."
-"Można wzmocnić ciosy czy inne zdolności,ale nie osiągniesz takiego efektu jak tutaj...Jak uderzysz dłonią jak mieczem to obrażenia będą bardziej obszarowe,takie jak uderzenie pięścią...Nie jest dobrze..Nie znany przeciwnik z nieznaną magią...Przeszukałeś archiwum?"
-"Zleciłem to innym naszym żołnierzom...Powiększanie części ciała i zamienianie skóry w metal,Utwardzanie naskórka tak,by przybrał postać niezniszczalnej zbroi...I tym podobne..Ale nie ma niczego o kimś władającym ostrymi dłońmi..."-pani oficer oparła się na krześle,odchylając się lekko,po chwili namysłu odpowiedziała:
-"Musimy działać z tym co mamy...Zawiadom tych na górze,niech choć po jednym człowieku ustawią na bramie,by obserwował przez wskaźnik many czy nie wychodzi,ktoś z większym jej zapasem...Złoże też raport,by Cienie patrolujące miasto zwróciły uwagę na silnych magów lub wojowników...To tyle Sig,odmaszerować.Ja muszę jeszcze wypełnić dokładny raport o sytuacji z przed tamtej gospody..."-żołnierz wyszedł,a Kasandra skupiła się na pustej kartce,pisanie nigdy nie było jej mocną stroną...
Tym czasem w dzielnicy mieszczańskiej,Dragon wyszedł przejść się po mieście. Wszędzie było pełno ludzi,południe nie było dobrym czasem do spaceru.Tłum,złodzieje i zapaszek,bo kto by codziennie się kąpał.Zrobił parę kroków i usłyszał głos w swojej duszy:
-"Potwierdziło się,generał jest w mieście..Po co ci jednak ta wiedza?Przecież zerwałeś z wojskiem.."
-"Mam sentyment do staruszka,więc chyba będę musiał go odwiedzić.Zważywszy na kilka trupów,które zostawiłem za sobą....Pewnie będę musiał jakąś przysługę mu zrobić,by ta sprawa ucichła...."-upewniwszy się o dokładnej lokalizacji dawnego przełożonego,przeniósł się w tamte okolicę,znikając niczym duch.Nie uszło to uwadze,jednego z Cieni,bystrookiego elfa leśnego.W swym raporcie zapiszę;człowiek,bez użycia kręgu,pierścieni czy też recytacji zaklęcia zniknął,ślady magi w tym miejscu wskazywały na teleportację...
Dragon pojawił się w ogrodzie jakieś posiadłości,szybko przeniósł się na dach i użył kamuflażu. Usiadł ze skrzyżowanymi nogami,wyostrzył zmysły w poszukiwaniu śladu obecności jego celu.Odrzuciwszy nie pasujące informację,znalazł to co szukał,wsłuchał się w rozmowę:
-"Ależ droga Kasandro co ja mogę wiedzieć o tym kimś?"-generał pytał kogoś.
-"Wujku..Wiesz,że wiem kiedy kłamiesz?.Jesteś najbliższym przyjacielem mojego ojca,znacie się jeszcze zanim przejął koronę po swoim ojcu,bardzo często byleś gościem w naszym domu,znam cię lepiej niż myślisz.Ty coś wiesz..Pomyśl wzrost 186 cm,dzięki naszym specom od śladów,którzy przysłali mi raport zanim tu przyszłam,wiemy ,że jest wysportowanym mężczyzną,nie znamy rasy,ale włada specyficzną magią,polegającą na użyciu swoich kończyn jako broni..Dzięki temu,że byłeś wysokim rangą oficerem służb specjalnych znasz prawie wszystkich niebezpiecznych reprezentantów ras..."
-"Chciałbym ci pomóc moje dziecko,ale nie mogę...Nawet będąc na emeryturze jestem zobowiązany do zachowania tajemnicy.A zresztą nikt o tych szczegółach nie kojarzy mi się...."-Kasandra wzdychnęła i powiedziała:
-"Liczę jednak,że mój stary wujek McDonelly przemyśli tą sprawę i pomoże swojej słodkiej siostrzenicy..."
-"Grasz na mojej duszy jak na skrzypcach wiesz?To rzadka umiejętność,by wiedzieć za którą strunę pociągnąć umożliwiając dostanie tego co się chce..Dobra,pomyśle nad tym dobrze?"
-"Jesteś kochany wujku.Muszę lecieć wpadnę jak tylko będę miała trochę czasu wolnego.."-ucałowało go w policzek i wyszła.Staruszek poczekał ,aż jej kareta odjedzie i skierował swoje słowa do sług:
-"Póki was nie zawołam,macie pod żadnym pozorem macie nie wchodzić do tego pomieszczenia..Jestem na emeryturze,wiec mogę wreszcie sobie pospać..Wnętrze jest dźwiękoszczelne,więc nie musicie być jakoś specjalnie cicho.Byle nie otwierać drzwi i dać mi święty spokój,przynajmniej do czasu ,aż zechce inaczej.W przeciwnym razie oćwiczę intruza na placu,tak by dać należyty przykład innym cwaniaczkom.."-zamknął drzwi,sprawdził czy zrobił to należycie i głośno powiedział:
-"Wiem,że mnie słuchasz Dragonie,nie jestem na tyle stary,by nie zauważyć ogromnej energii,którą wydzielasz..Minęły ledwie dwa lata,a ty nadal nie zapamiętałeś nawyku o ukryciu aury."
-"Nie myślałem,że w mieście,gdzie objętość i zasoby many są tak duże,będzie to potrzebne.."-rzekł pojawiając się w środku domu.
-"Te trupy przy gospodzie to twoja robota co nie?"
-"Nie wiem drogi generale o czym mówisz.."
-"Nie ściemniaj mi tu...Sam byłem świadkiem twojej dziwnej magii,psiakrew przecież właśnie nią uratowałeś mi życie przed skrytobójcom,jak wracaliśmy po popijawie w jednej karczmie w podbitym królestwie...I pewnie nie byłeś w pobliżu,by odwiedzić starego znajomego..."
-"Dobra,dobra staruszku uspokój się..Przyznaję,że to moja robota.."
-A mówiłeś,że kończysz z zabijaniem.."
-"Chciałem,ale moje ciało samo zareagowało,gdy jeden z nich machnął mi bronią przed oczyma.."
-"Znam to uczucie..starych nawyków trudno się pozbyć.."
-"Kto to był?"
-"Kto?.Aaaa,o Kasandrę ci chodzi...córka starego znajomego..nie łączy nas krew,ale jest moją siostrzenicą..Jest też siostrą człowieka o imieniu Axel ,a jej ojciec jest obecnym cesarzem.."-generał poczuł,że aura wokół jego gościa gęstnieje,a podłoga pod naporem mocy zaczyna się odkształcać.Nie tracąc spokoju podszedł do barku,nalał wina sobie i Dragonowi,podał mu kielich,mówiąc:
-"Trzymaj ,to wino krasnoludzkie,nieźle trzepie.."
-Przyda mi się.."
-"Nadal masz te koszmary?"
-"Ta..a w głowie krzyki gwałconych i mordowanych istot..."
-"Też to nie mogę się pozbyć tych strasznych scen z mojej głowy....Po tym rozkazie przeszedłem na emeryturę.."
-"Zginęli tylko dla tego ,że nie byli tacy sami jak oprawcy..."
-"Pij chłopcze..Pij..To nie wycieszy demonów przeszłości,ale pozwoli chociaż trochę ich wygłuszyć..."
Komentarze
Prześlij komentarz