Posty

Upadły-Rozdział 16

Obraz
Gromy rozrywające niebo oraz wiecznie łkające chmury zmusiły naszą dwójkę do schronienia się w przydrożnej karczmie. Wprawdzie Nero uwielbiał deszcz, ale perspektywa dostania w głowę, mknącą na wietrze przeszkodą, nie zachęcała do kontynuowania wędrówki. Ach bezkresne wody, tylko wy powinniście istnieć, gdzie fale obmywają ciało, nie robiąc przy tym żadnej krzywdy.
     Rozsiedli się przy kominku, zmoczeni od stóp do głów. Mógł pozbyć się nadmiaru wilgoci magią, ale przyciągnęło, by to nadmierną uwagę w i tak pustej karczmie.
— Co podać? — spytała młoda dziewczyna, podchodząc do nich.
— Macie coś ciepłego? — Wyciągnął rękę nad płomieniem.
— Resztkę gulaszu z warzywami. — Wskazała na kocioł za ladą. — Dwa miedziaki za porcję. Podać?
— Trzy, jedna dla mnie, dwie dla niej. — Wysupłał jedną srebrną monetę i położył na stole. — Reszty nie trzeba. — Zaczekał, aż odejdzie i spojrzał na Lewi. — Wybrałaś już, jaki chcesz ekwipunek? Do następnego miasta mamy niedaleko, nie chce mi się bie…

Zmierzch Ostrza-Rozdział 7

Obraz
Gwar miasta irytował niezmiernie uszy, rozpieszczone wiejską ciszą. Tłumy spoconych i śmierdzących ludzi, zapach złowionych ryb, prażących się w słońcu, mimo drewnianej osłony. Tylko wariaci i idioci chcieliby mieszkać w tym wielkim chlewie. Thomas z niepokojem spoglądał na okna, oczekując niemiłego zaskoczenia.
— Paniczu, proszę się nie obawiać. Praktyki wylewania nieczystości na zewnątrz zostały porzucone na rzecz bardziej cywilizowanych i higienicznych metod. — Starzec uśmiechnął się, widząc minę pasażera. Młody Wright wciąż pamiętał wakacje i ranny powrót ze suto nakrapianego spotkania. Późniejsze wydarzenia można by podsumować dwoma zdaniami: Kupa śmiechu i śmierdząca sprawa. Właściciel domu nie chciał go wpuścić frontowym wejściem, widząc stan, w jakim się znajduje. Ubrania do wyrzucenia i godzina szorowania w lodowatej wodzie na chłodzie poranka. Niezapomniane przeżycie, zaszczepiające ostrożność przy każdej wizycie w mieście.
— Zaparkuj Winstonie, przejdę się pieszo. — odp…

Szkarłatny Patrol. (Trening Wyobraźni)

Postać: Sąsiad recydywista
Zdarzenie: Rozkwaszony nos
Gatunek: Horror

     Patrolowanie miasta nocą, nie było zajęciem lubianym przez policjantów. Ćpuny, kolorowi i inne ścierwojady, ukryci w mroku, z dala od światła lamp ulicznych, wyczekiwali na odpowiednich głupców i naiwniaków. Wyjście z radiowozu oznaczało kulkę lub nóż w plecy, każdy wpierw atakował, a nie pytał.
— Trzydziestka czwórka, zgłoście się — zabrzmiał głos z wysłużonego radia.
— Zgłasza się trzydziestka czwórka — odpowiedział jeden z funkcjonariuszy niechętnie. Brakowało cholernej godziny, by zakończyć obchód. Czyżby jakiś murzyn ruszył swe owrzodziałe, czarne dupsko i próbował włamać się, albo co gorsza, strzelał do niewinnego białego?
— Mamy zgłoszenie na Trzynastą Dzielnice, świadkowie mówią o głośnych krzykach i licznych strzałach. — Los nie oszczędzał Wiliama i Johna, prawie przy końcu służby dostać taki syf? Nie dość, że miejsce znajdowało się na samym końcu rewiru patrolu, to jeszcze był to teren spornych różnych gang…

Zmierzch Ostrza-Rozdział 6

Obraz
Thomas, mając w kieszeni obszerną listę zakupów, wyszedł z domu. Przez półgodziny słuchał, od kogo ma kupować, a od kogo ma się trzymać z daleka, ponieważ zawyża ceny i daje gorszy towar. Westchnął ciężko i spojrzał na słońce, nieśmiało wychylające się zza horyzontu. Wciągnął głęboko powietrze, uwielbiał wczesne rano, gdzie ludzi praktycznie nie było, a chłodne powietrze łaskotało skórę.
— Winstonie, na Boga, cóż to za ustrojstwo? — rzekł, kierując swe kroki w stronę służącego, zajmującego miejsce w dziwacznym wehikule.
— Paniczu, nie godzi się, by szlachta jechała, jak wieśniacy. To jest automobil, towar luksusowy wśród elit. — Klepnął delikatnie pojazd. Ludzki twór przedstawiał iście nadzwyczajny widok, cztery średniej wielkości, cienkie koła, na nich bujający się na lewo i prawo korpus z dwie wnękami po każdej stronie, lichy daszek nad całą konstrukcją chronił przed słońcem i deszczem. Thomas wspiął się i usiadł na skórzanym, brązowym siedzeniu. „Przynajmniej łatwiej wsiąść, …

Zmierzch Ostrza-Rozdział 5

Obraz
Powoli zmierzał w kierunku kamiennego budynku, mniejszego od rezydencji, z kolorowymi witrażami i krzyżem nad drzwiami.
— Jesteś pewien, że możesz tam wejść? — Żwir szeleścił pod stopami.
— Przecież ci mówiłem, nie będę się powtarzał. — Lucyfer na dobre zagościł się w znamieniu ani myślał wychodzić na zewnątrz.
— Nie dostaniesz ataku agresji albo coś w tym stylu? Widziałem kiedyś opętanego, raczej nie był zadowolony z wizyty w kościele.
— Chcesz mnie obrazić, porównując mnie do demonów niższego szczebla? Jestem arcydemonem.
— A co to za różnica?
— Wyjaśnię ci to szybko, my arcydemony kierujemy się swoimi pobudkami, mając pod kontrolą prymitywne instynkty. Nie czujemy ogromnej nienawiści wobec Boga i jego świętoszkowatych sług, bardziej irytacje i złość. Jakby ci to wytłumaczyć... O już wiem, wyobraź sobie, że znalazłeś sobie piękną, dorodną kurę, różnymi sposobami próbujesz ją złapać. Prawie ci się udaje, a tu przychodzi istota ze świecącą obręczą nad głową i zabiera ci posiłek sp…

Zmierzch Ostrza-Rozdział 4

Obraz
Skrzypiącymi schodami zmierzał ku ostatniemu piętru. Nazywali je „gabinetem”, ponieważ tylko Lord James, ich ojciec przebywał tam całe dnie, jednak oni nie mieli tam wstępu, nawet służbę trzymano z daleka. Zakurzone i pełne pajęczyn drzwi powodowały szybsze bicie serca, Prześnił wiele o zawartości ukrytej za nimi, od bajecznych skarbów, po okropne maszkary, powodujące, że moczył łóżko ze strachu.
     Wysupłał z kieszeni przedmiot i delikatnie włożył do podniszczonego zamka, czekał na brak reakcji, na opór uniemożliwiający przejście dalej. Pragnął poznać tajemnicę zmarłego, ale jednocześnie obawiał się tego, co za chwile ujrzy. Po przekręceniu klucza wrota, wydając przeciągły dźwięk, stanęły otworem. Poczuł ukłucie rozczarowania w sercu, przed oczyma majaczyło ogromne pomieszczenie z licznym sprzętem, którego nigdy nie widział i regały, uginające się pod ciężarem opasłych tomów.
     Idealny świat dla Edmunda, a nie dla niego. Zawsze wolał ćwiczenia i zabawę na świeżym powietrzu n…

Zmierzch Ostrza-Rozdział 3

Obraz
Za część złota zakupili wóz i konia, było to najwygodniejsze rozwiązanie zarówno dla Thomasa, jak i Edmunda. W ciszy mijali spalone chaty i liczne zwłoki na drodze. Wojna nie przyniosła nic dobrego prócz głodu i zniszczenia.
— Jak myślisz bracie, wróg nie doszedł do Cardberry? — spytał blondyn, siedząc z tyłu.
— Nie mam pojęcia. Obie strony wykrwawiły się w wielu potyczkach, zwycięstwo było po naszej stronie, póki nie wprowadzili nowej broni. Sądzę, że dzięki temu impasowi nasza posiadłość nadal stoi, a matce nic nie jest. — Na wspomnienie rodzicielki posmutniał. Wracali powoli do domu, ale w jakim stanie? Przecież jak zobaczy Edmunda, to zapłacze się na śmierć.
Stukanie wozu i kopyt przerywały, co jakiś czas ciszę. Nikomu nie chciało się gadać, mieli zdobyć chwalebne odznaczenia, sławę i dużo złota. Przynajmniej to ostatnie mają, żadna pociecha. Popędził konia i skupił swe myśli na drodze.
     Dwa dni później dotarli na miejsce. Widok na Carberry zapierał dech w piersiach. Wielkie…

Zmierzch Ostrza

Obraz
Każda epoka ma swój początek i koniec. Stare ustępuje miejsca nowemu. Czy Thomas Wright odnajdzie się w nowym świecie, nienawidząc broni palnej? Co odkryje, próbując znaleźć lek na swoje słabości. Gdzie w tym chaosie znajdzie się córka rusznikarza?

Rozdziały:
1
2
3
4
5
6
7

Zmierzch Ostrza-Rozdział 2

Obraz
Biegł, jakby go samo licho goniło. Gałęzie raniły twarz i ręce, a nieznośny ból w ramieniu doprowadzał do skraju obłędu. Ukrył się za drzewem, do jego uszu dobiegły odgłosy wycinania w pień uciekinierów. Ulubiona zabawa lekkich jeźdźców, godna tchórzy i zdrajców. Skręcił w drugą stronę, potykając się o wystający korzeń. Sam nie wiedział, gdzie ma teraz się udać. Wprawdzie książę mówił o posiłkach od swoich braci, ale brzmiał zupełnie niewiarygodnie, tracąc przedtem zbyt wielu ludzi bez żadnego sprytnego planu. Właśnie, ciekawie co z Edmundem? Wzgórza również zostały pożarte przez ogień i dym.
– Obyś przeżył bracie, pupilku mamy. – pomyślał. – Nie wiem, jak jej wytłumaczę twoją śmierć.
Chwile poczekał i krzywiąc się z bólu, ruszył dalej. Musiał szybko coś zrobić z tą raną, inaczej mógł pożegnać się z ręką. Jedynym rozwiązaniem był przypalenie jej, ale skąd w ciemnym lesie ogień? Bez krzesiwa czy krzemienia, pozostała ostateczna metoda, lecz wpierw musiał znaleźć bezpieczne miejsce.

Zmierzch ostrza-Rozdział 1

Obraz
Odgłosy walki ścierały do cna neutralną ciszę, barwiąc powietrze krwawymi melodiami i dźwiękami rzezi. Krzyki tysięcy gardeł zlewały się w jedną bitewną pieśń łamanych kości i niweczonych żyć. Pomiędzy ludzką ciżbą Thomas odziany w ciężką zbroję z trudem odpierał ataki wrogiego żołnierza. Stracił rachubę, ilu zabił i jak długo walczył. Odrzucił popękany hełm i tarczą ogłuszył napastnika, nie czekając, aż dojdzie do siebie, wbił mu ostrze prosto w miękką tkankę. Spojrzał w jego gasnące oczy, kolejne istnienie zatracone w grze wielkich panów.
     Wyszarpnął miecz ze stygnącego ciała i rozejrzał się. Wróg w swych ciemnych, żeby nie powiedzieć mrocznych barwach, wycofywał się na swoje pozycje. Potyczka miała przechylić szale na jakąkolwiek stronę, lecz sytuacja pozostała niezmienna, armie miały wystarczającą ilość ludzi, by prowadzić kilkudniowy konflikt, nie bacząc na straty. Zabrzmiała trąbka, nadszedł czas także na ich powrót. Wright upuścił podziurawioną osłonę i wyszczerbiony …